Feeds:
Posty
Komentarze

Psycholog Stanley Coren przedstawił na  dorocznym kongresie Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego wyniki swoich badań wg których „przeciętny pies może nauczyć się rozumieć około 165 słów i znaków dawanych mu przez człowieka, a najinteligentniejsze psy – około 250.”

Więcej w artykule

Źródło:

Gazeta.pl Wiadomości

Sześcioletni kundel codziennie przez dwa miesiące po śmierci właścicielki wracał na jej grób. To nie historia z filmu, a z Braniewa, gdzie miał miejsce ten przykład niesamowitej przyjaźni pomiędzy człowiekiem, a zwierzęciem. Teraz Murzyn w braniewskim ZOO czeka na nowego właściciela.

Dopóki Murzyn mieszkał ze swoją właścicielką nie wyróżniał się niczym szczególnym. Był sympatycznym, czarnym, małym kundelkiem, jakich wiele. W domu miał swoje ulubione miejsce w fotelu, zajadał się psimi przysmakami, których pani mu nie żałowała. Opiekunka psa zmarła 22 maja. Podczas pogrzebu psa zamknięto w domu.

— Nikt nie wie, w jaki sposób trafił na świeżo usypany grób. Następnego dnia znów się tam pojawił i tak przez kolejne dwa miesiące — opowiada Monika Hyńko z fromborskiego koła Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Uciekł z zamknięcia

Od tej pory osoby przychodzące na cmentarz przy ul. Morskiej często widziały psa leżącego przy nagrobku, wpatrzonego w kamienną płytę. Chodził tam codziennie po obiedzie. Kładł się przy grobie i zostawał często przez całą noc. Z czasem pies robił się coraz bardziej smutny, nie chciał ani jeść ani pić. Czekał tylko, aż nadejdzie popołudnie i będzie mógł pobiec na cmentarz.

Współlokatorka zmarłej opiekunki często przychodziła po psa na cmentarz i zabierała go z powrotem do domu. Jednak dłużej nie może tego robić, bowiem dom przy ul. 9 maja w Braniewie został przeznaczony do rozbiórki. Pies został przewieziony do braniewskiego ZOO.
Murzyn nie chce jednak zaakceptować swojego pobytu w tym miejscu. Szczeka, drapie siatkę, skrobie ścianę, wyje. Chce koniecznie wrócić na cmentarz.

— Kiedy dzień po przyprowadzeniu go do ZOO, przyszłam go odwiedzić, okazało się, że pies uciekł. Przecisnął się przez cienkie szczeble ogrodzenia — mówi Monika Hyńko.
Zwierzę wróciło pod swój dawny dom. — Stał w słońcu ze spuszczoną głową i czekał. To był smutny widok zrezygnowanego i cierpiącego psa — mówi Monika Hyńko.

Przygarnij psa

Pies ponownie trafił do braniewskiego ZOO. Mimo dobrej opieki, to jednak nie jest miejsce dla niego.

— Jeśli potrzebujesz psa, który przywiąże się do ciebie jak do przyjaciela i jesteś w stanie zapewnić mu dobre warunki możesz go przygarnąć do siebie — apelują miłośnicy zwierząt. — Kto wie, może swoją cierpliwością uratujesz mu życie.

Osoby zainteresowane przygarnięciem Murzyna proszone są o kontakt pod numerem tel. 781-015-201. Pies posiada książeczkę zdrowia z aktualnymi szczepieniami.

Autor:  Grzegorz Michalec

Żródło:

Braniewiak.pl

—————

Dziękuję serdecznie autorowi artykułu za możliwość zamieszczenia tekstu na moim blogu.

Z wyrazami szacunku

Damian Stępień

Psia dola – artykuł w Newsweek’u

W Polsce coraz więcej osób posiada psy i coraz więcej traktuje je jak członków rodziny. Od 20 lat stale rosną standardy utrzymywania czworonożnych pupili. Jak podają autorzy artykuły Polacy na samą tylko karmę wydają 700 mln zł rocznie.

Niestety nie dotyczy to wszystkich psów…

Więcej w artykule

Źródło:

Dariusz Koźlenko, Tomasz Wojciechowski: Psia dola [W:] Newsweek

Murzyn

Murzyn – to kundelek z Braniewa, który po śmierci swojej właścicielki Krystyna Murkowskaiej 22 maja 2009 r. dzień w dzień przychodził na jej grób. Początkowo mógł liczyć na pomoc koleżanki swojej Pani, lecz ta po przeprowadzce nie mogła już się nim zajmować. Trafił, więc do braniewskiego ZOO, z którego uciekł. Oczywiście na cmentarz. Stamtąd ponownie przewieziono go do ogrodu zoologicznego. W chwili obecnej czeka na nowy dom…

W sierpniu 2009 r. Murzynek trafił do nowego domu w Warszawie

Źródło

1.G. Michalec. Murzyn codziennie chodził na grób swojej pani. [W:] Braniewiak.pl

2.T.  Nowociński. Pies siedzi na grobie pani. [W:] eFakt.pl

3.wpis forumowiczki keciulinka [W:] www.szkoleniepsow.fora.pl

Historia naturalna Pliniusza

Człowiek zawsze dążył do usystematyzowania świata, poznania i zrozumienia go w pełni. Jednym z takich dzieł stawiających sobie to za cel jest Historia naturalna Pliniusza Starszego. Na jej kartach możemy zapoznać się z wyobrażeniami i wiedzą starożytnych na temat kosmologii, geografii, roślin, zwierząt oraz człowieka i tym, co z nim związane zaczynając od anatomii na jego dziełach i wynalazkach kończąc. Nie zabrakło tez w Historii naturalnej hasła poświęconego psu, który na tym blogu szczególnie nas interesuje.

Pies (VIII 142-147)

Na poznanie zasługuje także wiele z tych zwierząt, które żyją w naszej bliskości, a przede wszystkim najwierniejsze człowiekowi: psy i konie. Mamy wiadomość o tym, jak to pies walczył z rozbójnikiem w obronie swojego pana; chociaż sam ranny od ciosów, nie odstąpił od ciała i odpędzał ptaki i dzikie zwierzęta. Inny – a było to w Epirze – rozpoznał w tłumie zabójcę swego pana i tak długo szarpał go i szczekał, aż go zmusił do wyznania zbrodni. Króla Garamantów dwieście par psów sprowadziło z wygnania i stoczyło walkę z opozycjonistami. Kolofończycy i Kastabalczycy mieli kohorty psów wytresowanych do celów wojennych; walczyły one w pierwszym szeregu i nigdy nie sprawiały zawodu. Były to najwierniejsze oddziały pomocnicze, i to niepotrzebujące żołdu. Psy broniły cymbryjskich domów-wozów, kiedy ich właściciele zostali zabici. Po zabiciu Jazona z Licji pies jego odmówił przyjmowania pokarmu i umarł z głodu. Inny zaś, wedle Dariusa, zwany Hyrkanem, rzucił się w płomienie zapalonego stosu króla Lizymacha; podobnie przywiązany był do pana pies króla Hierona. Filistos wspomina również o psie tyrana Gelona, Pyrrusie. Wspomina się i o psie króla Bitynii Nikomedesa, który rozszarpał jego żonę Kosingis z powodu zbyt swawolnego zachowania się jej wobec małżonka. U nas pies obronił przed włóczęgą znakomitego obywatela Wulkacjusza (tego, który uczył Kasceliusza prawa cywilnego), kiedy ten wracał konno wieczorem ze swojej willi podmiejskiej; podobnie senatora Celiusza, który chory został napadnięty w Placencji przez kilku zbrojnych – nie wcześniej go zranili, aż dopiero zabili najpierw psa. Ponad wszystko wszakże zasługuje na uwagę fakt z naszych czasów , poświadczony w Akatach ludu rzymskiego, który miał miejsce za konsulatu Apiusza Juniusza i Publiusza Syliusza. Wtedy w związku ze sprawą Nerona, syna Germanika, skazany został na śmierć Tycjusz Sabinus i jego służba; ktoś z nich miał psa, który ani w więzieniu nie dał się odpędzić, ani potem nie chciał odstąpić ciała, wystawionego na widok publiczny, ale siedział na schodach gemońskich i wył smutno. Przypatrywali się temu liczni zgromadzeni obywatele. Gdy któryś z nich rzucił mu kąsek, zanosił go do ust zabitego. Kiedy trupa wrzucono do Tybru, popłynął za nim, próbując go podtrzymać. Działo się to na oczach tłumu, licznie zebranego dla oglądania wierności zwierzęcej.

Psy to jedyne zwierzęta, które znają swego pana; poznają go nawet wtedy, gdy przybędzie niespodzianie, pod przebraniem obcego. One jedyne rozpoznają swoje imiona, a także głos domowników. Pamiętają trasy drogi, nawet długie. Żadne inne stworzenia, poza człowiekiem, nie ma lepszej pamięci. Kiedy wpadną we wściekłość i atakują, wtedy można je ułagodzić przycupnąwszy na ziemi.

Bardzo wiele innych psich zalet okazuje się w doświadczeniu życia codziennego, ale specjalnie na uwagę zasługuje zręczność w polowaniu i ostrość węchu. Pies bada ślady i ściga, ciągnie za sobą na smyczy towarzyszącego mu myśliwego w kierunku zwierzyny, a kiedy ją zobaczy, wskazuje na nią w sposób jakże cichy i dyskretny, ale za to jakże wymowny – najpierw ogonem, potem pyskiem! Nawet kiedy psy się zestarzeją, oślepną i osłabną, bywają noszone przez myśliwych na ręku, bo i wtedy potrafią chwytać wiatry i zapachy i węszą, zwracając nozdrza w stronę legowisk zwierzyny.

Źródło:

Pliniusz Starszy. Historia naturalna : (wybór). T. 1 / Pliniusz ; wstęp, przekł. i komentarz Irena i Tadeusz Zawadzcy ; wstęp rozdz. VI „Pliniusz w Europie” Leszek Hajdukiewicz. Wrocław : Zakład Narodowy im. Ossolińskich ; Warszawa : De Agostini Polska, cop. 2004.

Argos

Argos – pies Odyseusza, który rozpoznał swojego pana po dwudziestu latach jego nieobecności po czym zdechł ze starości. Fragment psiej wierności Argosa znajduje się w XVII księdze Odysei:

„Kiedy taki rozhowor wiódł Odys z pastuchem,
Pies leżący tam blisko łeb podniósł, strzygł uchem.
Był to Argos, którego sam Odys wychował,
Lecz nie użył, gdyż wcześniej on był pożeglował
Pod Troję. Potem chłopcy go na polowanie
Brali w góry na kozy, zające i łanie.
Teraz leży wzgardzony, gdyż nie stało pana,
Na kupie, co spod mułów i krów wyrzucana
Zalega koło bramy; gnojem tym nawożą
Parobcy pola pańskie i pożytek mnożą.
Na nim to leżał Argos, jedzon przez robactwo.
Lecz skoro bliskość pana zwietrzyło biedactwo,
Pokiwało ogonem tuląc uszy obie,
Chciałoby się doczołgać, sił nie miało w sobie.
Uważał to Odysej i łzę uczuł w oku;
Otarł ją, by nie widział pastuch, co stał z boku.
„Dziwna rzecz, Eumajosie – Odys mu powiada –
Jak ten pies na barłogu pięknym jest nie lada!
Z tym kształtem czy i rączość łączył? Szedł na łowy?
Czy też to ot zwyczajny sobie pies stołowy,
Jakich dużo na dworcach trzymają panowie?”
Na to pastuch Eumajos te słowa odpowie:
„Ten pies to własność męża dawno już zgasłego.
Trzeba ci było widzieć kształt i rączość jego
Wtenczas, kiedy na Ilion Odys szedł z wyprawą!
Zdziwiłbyś się psa tego siłą i postawą.
Przed nim nie mógł zwierz żaden umknąć, tak był rączy:
Wpadłszy na trop, wciąż trzymał, niezrównany gończy.
Teraz zbiedniał: pan jego przepadł gdzieś daleko,
Więc mu źle pod niedbałych służebnic opieką.
Bo to tak z tą czeladzią – niech pan nie napędza,
Zaniedba obowiązku, rąk sobie oszczędza.
Zeus wszechmocny odziera człowieka z połowy
Cnej poczciwości, odkąd ten bierze okowy”.
To powiedziawszy, odszedł w głąb pysznych podwoi,
Do izby, kędy świetny tłum gachów się roi;
Tymczasem Argos w śmierci pogrążył się mroku,
Gdy ujrzał swego pana po dwudziestym roku.”

Fragment Odysei cytowany za:

http://polonista.w.interia.pl/homer/odyseja.html

Chciałoby się z parafrazować Benedykta Chmielowskiego, że pies jaki jest każdy widzi… Niestety ów pierwszy polski encyklopedysta o psie skrobnął nieco więcej, więc pozwolę sobie na cytat z jego dzieła Nowe Ateny:

PIES z wielu cnót swoich notandus <godny uwagi> , niech też do mego przyjdzie Zwierzyńca. A żeby innych nie straszył zwierząt, zwyczajnym „nie rusz” terminem, uspokajam go. Najwięksi są w Brytanii, w Molosii krainie Egyptu, w Kalifornii w Nowym Świecie. Najmniejsze z Malty insuły Melitenses zwani; tejże szczupłości są i Bonońskie. Są PSÓW niezliczone species <gatunki> i cnoty: w Indyi są bardzo złe i okrutne, z tej racyi, że się z matek rodzą z tygrysami coitum mających, na to umyslnie to drzewa przywiązanych, według Eliana autora

W Peruzie mieście dowcipny rymotwórca, psu, na złodziejów usiadającemu, a dla zalotników pani swojej milczącemu, taki nagrobek napisał

Latrabam ad Fures, sed Amantum furta tacebam,

Sic placui Domino, sic placui Dominae

Co tak swoim ojczystym genuine <rzetelnie> wyrażam wierszem:

Szczekałem, gdy szedł złodziej; gdy kamrat, milczałem,

Panu się głosem, Pani milczkiem podobałem

Książe jeden francuski tak miał wyćwiczonego psa, że stół nakrywał dla gościa, klucz wziąwszy od pana, otwierał do skrzyni dla obrusa, który na stole rozpostarłszy, talerze, łyżki, noże, serwety porządkiem kładł należytym, jako świadczy Schottus libr. 7. cap. 19. W Piotrkowie u nas pies tak był dowcipny, iż na rozkaz pański szedł z nożem do kuchni, tam go wyszorował łapami, opłukał w wodzie, przynosił Panu, jako świadczy P. Rzączyński Soc. JESU In „Historia naturali curiosa”. Blisko Enty góry, za czasów pogańskich, był zabobonny erygowany kościół, u którego szylwach psy duże odprawowały, tym co niewinnego sumnienia, nic nie czyniąc, niesumiennych i skalanych grzechem kąsając, szarpiąc, nie wpuszająć. Plinius. Ale to nad wszystko mirandum, że w Lusytanii, w mieście Lizibonie, ile razy kapłan szedł z Najświętszym Sakramentem do chorego, czy w dzień, czy w noc, jeno pies dzwonek usłyszał, bieżał zaraz dla asystencyi, wprzód przed całym gminem uprzedzał; a zdybawszy kogo na koniu jadącego, póty go szczekaniem nań, skakaniem, szarpaniem nastawał, póki zsiadłszy z konia Najświętszemu Sakramentowi nie skłonił kolana. Nierembergius libr. 9. Histor. Natur. cap. 94.

Źródło:

Benedykt Chmielowski. Nowe Ateny. [wybór i oprac. tekstu i słowniczka wyrazów archaicznych Michał Hanczakowski]. Kraków 2003.